Wprowadzenie
Poniższy materiał stanowi zapis rozmowy Piotra Zychowicza z prof. Bogdanem Góralczykiem, politologiem i sinologiem. Dyskusja koncentruje się na nagłej interwencji wojskowej Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, aresztowaniu Nicolása Maduro oraz szerszym kontekście geopolitycznym, obejmującym rywalizację mocarstw (USA, Chiny, Rosja), sytuację na Ukrainie oraz rosnącą rolę Indii w światowej gospodarce. Rozmówcy analizują powrót USA do doktryny Monroe, skuteczność amerykańskich służb specjalnych oraz potencjalne scenariusze dla globalnego układu sił.
Interwencja USA w Wenezueli i Doktryna Monroe
Profesor Góralczyk interpretuje działania administracji Donalda Trumpa jako powrót do XIX-wiecznego izolacjonizmu i doktryny Monroe, zgodnie z którą zachodnia półkula jest wyłączną strefą wpływów Stanów Zjednoczonych.
„Amerykanie wrócili do doktryny Monroe (…) brutalnie mówiąc i nie po profesorsku Indian należy wybić, czyli mamy absolutnie kowbojską manierę.”
Operacja specjalna, w wyniku której aresztowano Nicolása Maduro i jego żonę, została przeprowadzona z niezwykłą precyzją. Według szefa połączonych sztabów USA, w akcji brało udział ponad 150 samolotów, helikoptery, drony oraz marynarka wojenna. Amerykanie dysponowali doskonałym rozpoznaniem wywiadowczym – znali rozkład dnia Maduro, jego menu, a nawet sposób ubierania się. Agenci CIA mieli przebywać w Wenezueli od miesięcy.
Oficjalnym powodem interwencji jest oskarżenie Maduro o „narkoterroryzm” i współpracę z kartelami (m.in. meksykańskimi Sinaloa i Zetas) oraz kolumbijskimi partyzantkami (FARC, ELN). Jednak prof. Góralczyk wskazuje na inny, kluczowy motyw:
„Jeden to jest ropa, ropa i jeszcze raz ropa, bo Wenezuela ma największe zasoby, większe niż Arabia Saudyjska ropy naftowej.”
Reakcje międzynarodowe i sytuacja wewnętrzna
Sytuacja w Wenezueli pozostaje dynamiczna. Mimo aresztowania prezydenta, struktury państwowe nie upadły natychmiast. Wiceprezydent Delcy Rodríguez, początkowo uznawana za uciekinierkę, wydała oświadczenie w otoczeniu ministrów i wojskowych, potwierdzając lojalność wobec Maduro. Jednak później zadeklarowała gotowość do kooperacji z USA, co sugeruje możliwość utrzymania reżimu w formie marionetkowej, ale bez Maduro.
Reakcja Rosji była ostra w słowach (potępienie agresji), ale bierna w czynach. Rosyjskie systemy obrony powietrznej (S-300, Buk) oraz ochrona nie zadziałały.
„Władimir Putin nieźle sobie musi pluć w brodę jak wygląda specjalna operacja wojskowa, bo nie da się ukryć, że Amerykanie pokazali, że taką operację przeprowadzić potrafią.”
Chiny, dla których Wenezuela była ważnym partnerem (ostatnim gościem Maduro była delegacja chińska), straciły twarz. Mimo to, prof. Góralczyk przewiduje, że Pekin będzie dążył do porozumienia z Trumpem („big beautiful deal”), a nie do otwartej konfrontacji, chyba że sytuacja w Wenezueli ulegnie dalszej komplikacji.
Ukraina w cieniu Wenezueli
Wydarzenia w Ameryce Południowej odwracają uwagę od wojny na Ukrainie, gdzie trwają kluczowe negocjacje. Według doniesień, plan pokojowy (lub rozejmowy) jest w zaawansowanej fazie. Prof. Góralczyk wymienia cztery newralgiczne punkty rozmów:
- Liczebność armii: Ukraina chce utrzymać 800 tys. żołnierzy, na co Rosja się nie godzi.
- Elektrownia w Zaporożu: Amerykanie chcą przejąć kontrolę nad obiektem.
- Strefa zdemilitaryzowana: Planowane wprowadzenie sił międzynarodowych (Francja, Wielka Brytania, być może Kanada i Australia, przy wsparciu wywiadowczym USA i logistycznym Polski).
- Donbas i system twierdz: Kwestia kontroli nad linią umocnień (Kupiańsk, Pokrowsk), której Rosjanie nie mogą zdobyć od lat. Oddanie tych terenów otworzyłoby drogę na Kijów.
Prezydent Zełenski, komentując wydarzenia w Wenezueli, zasugerował, że skoro USA potrafią obalać dyktatorów, powinny zająć się Putinem. Prof. Góralczyk ocenia to jako niezrozumienie logiki mocarstwowej gry, w której silni dyktują warunki słabym.
Napięcie na linii Chiny-Tajwan-Japonia
Sytuacja w Azji Wschodniej ulega zaostrzeniu. Japonia, obawiając się inwazji Chin na Tajwan, drastycznie zwiększa wydatki na zbrojenia (58 mld USD) i zacieśnia współpracę z USA. W odpowiedzi Chiny zbliżają się gospodarczo do Korei Południowej.
Tajwan, kluczowy producent półprzewodników (TSMC), również się zbroi. Chiny przeprowadziły niedawno manewry wojskowe będące próbą generalną blokady wyspy.
„Tokio (…) jest jedyną stolicą na świecie, która w pełni rozumie, co by oznaczało pokojowe połączenie Chińskiej Republiki Ludowej i Tajwanu. To byłoby niejako automatem stworzenie numeru jeden na świecie już nie tylko gospodarczego.”
Indie jako nowe mocarstwo gospodarcze
Indie oficjalnie stały się czwartą gospodarką świata (nominalnie), wyprzedzając Japonię i zbliżając się do Niemiec. Ich udział w światowym PKB przekroczył 4,2%. Prof. Góralczyk podkreśla, że światowe centrum gospodarcze przesuwa się do Azji, gdzie dominować będą Chiny i Indie.
„W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat trzy największe organizmy gospodarcze świata i to nominalnie to będą Stany Zjednoczone, Chiny i Indie. Nie ma Europy.”
Skuteczność chińskiej dyplomacji
Mimo deklaracji Trumpa o byciu „prezydentem pokoju”, to chińska dyplomacja odniosła sukces w zażegnaniu konfliktu między Kambodżą a Tajlandią (spór o świątynię Preah Vihear). Szef chińskiego MSZ, Wang Yi, doprowadził do rozejmu, wykorzystując zależność gospodarczą obu państw od Pekinu. Ponadto, wizyta Wang Yi na Kremlu w tym samym czasie, gdy przebywali tam wysłannicy Trumpa, świadczy o sile sojuszu rosyjsko-chińskiego.
Wnioski:
- Powrót polityki siły: USA pod rządami Trumpa wracają do doktryny Monroe i brutalnej polityki siły, nie oglądając się na prawo międzynarodowe czy ONZ.
- Zmierzch Europy: Stary Kontynent traci na znaczeniu gospodarczym i politycznym, a ciężar odpowiedzialności za bezpieczeństwo (np. na Ukrainie) jest przerzucany na państwa europejskie.
- Azjatyckie centrum świata: Gospodarcze i polityczne centrum grawitacji przesuwa się do Azji (Chiny, Indie), co jest procesem nieodwracalnym, mimo oporu mentalnego Zachodu.
- Koniec ładu opartego na zasadach: Prawo międzynarodowe przestało obowiązywać; liczy się naga siła i interesy mocarstw, które dzielą strefy wpływów.
Tezy:
- Cel interwencji w Wenezueli: Głównym celem USA jest przejęcie kontroli nad zasobami ropy naftowej, a walka z narkoterroryzmem służy jako uzasadnienie ideologiczne.
- Układ Trump-Putin-Xi: Możliwy jest nowy podział świata („nowa Jałta”), w którym USA dominują na zachodniej półkuli, a Chiny i Rosja realizują swoje interesy w Azji i Europie Wschodniej.
- Indie jako mocarstwo: Indie wyrastają na trzeciego gracza globalnego, co zmienia bipolarny układ USA-Chiny w bardziej złożoną strukturę.
- Zagrożenie dla Tajwanu: Agresywna polityka USA może dać Chinom pretekst („carte blanche”) do rozwiązania kwestii Tajwanu siłą lub blokadą.
Dlaczego warto zapoznać się z filmem?:
- Szczegółowa analiza kulis operacji specjalnej w Wenezueli i jej wpływu na globalny układ sił.
- Wyjaśnienie powiązań między sytuacją w Ameryce Południowej a wojną na Ukrainie i negocjacjami pokojowymi.
- Przedstawienie mało znanych w Polsce faktów dotyczących wzrostu potęgi Indii i napięć na linii Japonia-Chiny.
- Trzeźwa, pozbawiona emocji ocena polityki Donalda Trumpa i skuteczności chińskiej dyplomacji.
- Ostrzeżenie przed nadchodzącymi zmianami w światowym ładzie, które bezpośrednio wpłyną na bezpieczeństwo i gospodarkę Europy, w tym Polski.